Dżungla w centrum Poznania

Miejsce chętnie wybierane przez poznaniaków na przyjemną przechadzkę. Tu można uciec przed zimowym chłodem, jesiennym deszczem czy letnią spiekotą. Bogactwo roślin, cytrusowe gaje, kolczaste piękności i akwaria z rybami z całego świata. Jest jednak jeden minus Palmiarni w Poznaniu. Zawsze dopada mnie tam myśl: dlaczego takich okazów nie mam w domu? No dlaczego?  

Jeden z najstarszych ogrodów w Europie. Można poczuć się tutaj jak w tropikalnej dżungli albo na gorącej pustyni. Poznańska Palmiarnia znajduje się w parku Wilsona (park ów to kolejny powód, żeby tam zawitać), przy ulicy Matejki.   

W 12 tematycznych pawilonach zgromadzono 17 tysięcy gatunków roślin. W subtropikach  dominują pnącza oraz palmy. Do najcenniejszych roślin należy sagowiec oraz mający 18 metrów wysokości daktylowiec. W tropikach znajdziemy okazały bananowiec, pieprz czarny i drzewo hebanowe (chyba stare).

Miejsce najbardziej rozpoznawalne w poznańskiej Palmiarni to dział roślin wodnych (jeśli widokówka, to przeważnie ze zdjęciem stamtąd) i centralnie położony basen z pochodzącą z Amazonii wiktorią królewską. Jej pływające liście przypominają olbrzymie zielone talerze (dlaczego wszystko kojarzy mi się z jedzeniem?) Są tak wytrzymałe, że utrzymają ciężar małego dziecka. Próbować nie śmiałam, zwłaszcza po jedzeniu. W palmiarni serce zabije szybciej także miłośnikom kawy i kakao. Drzewka z tymi specjałami też się tam znajdują.

Na koniec ciekawostka. Jedną z najdłużej rosnących w palmiarni roślin jest oliwka europejska, która przetrwała krytyczny dla obiektu 1945 rok, gdy zniszczeniu uległa większość okazów.

Kto poczuje przesyt roślinami, niech zawita do pawilonu z akwariami. Znajdzie tu 170 gatunków ryb z różnych stron świata. Wisienką na torcie będzie pobyt w kawiarni 7 Smaków. Palce lizać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.