Hala Pisana i ścieżka śmierci

Wyprawa w kratkę, czyli urozmaicona: mieszanka lasów, polan i łąk, około 17 km do pokonania i 7 godzin mozolnego marszu. Całodzienną wycieczkę na Halę Pisaną Łabowską w Beskidzie Śląskim polecamy wprawnym piechurom, a dzieciom – raczej od 10 roku wzwyż. Łowcy krajobrazów będą usatysfakcjonowani – widoki są przednie, a przy dobrej widoczności ustrzelić można nawet Tatry.

Na Pisaną Halę ruszamy żółtym szlakiem z Piwnicznej. Dzień zapowiada się piękny i słoneczny. Mijamy pijalnię wód (właściwości lokalnych wód wykorzystywane są w leczeniu chorób żołądka, stanów zapalnych jelit). Zaraz za nią odbijamy w prawo. Idziemy po bardzo miejskich schodach z płyt, a potem – wciąż w cywilizowanych warunkach – między zabudowaniami osiedla. Po pół godzinnym marszu porzucamy je na rzecz pól i gaików. Przed nami wznosi się szczyt Bucznik. Są i pierwsze widoki na Piwniczną i Poprad, a także pasmo Radziejowej

Mijamy przysiółek Jarzębaki z charakterystyczną kapliczką. Po naszej lewej stronie widoczną są: Radziejowa, Wielki Rogacz oraz Niemcowa. Idziemy otwartym terenem, a droga jednostajnie pnie się w górę. Turystów brak, spotykamy za to grupę jeźdźców.

Jako pierwsze zdobywamy Siodło pod Groniem (750 m), a potem sam Groń – mało wybitny zalesiony garb w grzbiecie, wznoszący się nad miejscowościami Kokuszka i Łomnica. Po drodze na polanie Szałasy Jarzębackie powinniśmy się natknąć na dobrze zachowany szałas pasterski, jednak albo nogi nas poniosły, albo oko zawiodło, albo szlak zwiódł, bo nic takiego nie zobaczyliśmy.

Kolejnym punktem wyprawy jest Przełęcz Bukowina. Tu nasz szlak łączy się czerwoną barwą. Można stąd iść w stronę Jaworzyny Kokuszczańskiej i Rytra albo na Makowicę. Nasze kroki kierujemy oczywiście na prawo, bo właśnie tam położona jest Pisana Hala. Właśnie wkroczyliśmy na Główny Szlak Beskidzki. Może kiedyś uda nam się przemierzyć go w całości?

Hala Pisana (nasz pierwszy dłuższy postój) to dość płaski i mało wybitny szczyt w Paśmie Jaworzyny. Choć oznaczony na mapach jako punkt widokowy, kiepski jest raczej pod tym względem, ponieważ polana stopniowo zarasta lasem. Znajduje się tu pomnik upamiętniający Adama Kondolewicza, pseudonim Błysk, żołnierza AK, który zginął z rąk gestapo. Sam wierzchołek i polana noszą nazwę od określenia, które w slangu geodetów oznaczało spisywanie.

Kolejna ciekawostka – wzdłuż szlaku, biegnącego halą, ciągnie się szpaler limb, zasadzonych tu z polecenia hrabiego Adama Stadnickiego z Nawojowej.

Trzymając się czerwonej barwy, przez Halę Martynową i Banowską (Średnią), łatwo i niemal płasko docieramy na Wierch nad Kamieniem (1084 m), najwyższy punkt szlaku. Stąd zielono znakowaną ścieżką przyrodniczą w kilka minut można dostać się na Diabli Kamień. To licząca 200 metrów zabezpieczona barierką wychodnia skalna, z której można podziwiać widoki. Nam jednak nie było to dane, bo poganiało nas dziecko. Jest więc po co wracać (wtedy też musimy koniecznie zajrzeć do pobliskich jaskiń).  Do schroniska pozostał nam kwadrans.

Schronisko na Hali Łabowskiej to dość duży budynek, noszący imię Władysława Stendery, działacza Oddziału PTTK „Beskid” w Nowym Sączu. Obiadować, ze względu na pandemię, możemy jedynie na zewnątrz. Dlatego słonecznych kąpieli ciąg dalszy.

Zejście z Łabowskiej Hali (wybieramy niebieski szlak do Łomnicy Zdroju) to jedna z najpiękniejszych tras w Beskidzie Sądeckim. Hala Skotarka z cudnymi widokami to jeden z milszych punktów naszej wycieczki. Tempo marszu spadło, bo co chwilę się zatrzymujemy i robimy zdjęcia. Jeszcze nie wiemy co nas czeka!  

Przed nami bardzo ostre zejście w dół, nazywane przez część piechurów Ścieżką Śmierci. Na odcinku około kilometra trzeba pokonać blisko 250 metrów w pionie! Całe szczęście, że nie ma błota i nie jest ślisko, więc nie mamy problemów z hamowaniem. Jednak kolana piszczą 😉 Dlatego zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby przejście tego szlaku w odwrotnym kierunku (z Łomnicy Zdroju na Halę Łabowską). Nic straconego – będzie co robić podczas kolejnego pobytu w Beskidzie Sądeckim.  

Nieopodal niebieskiego szlaku szumi Wodospad „Pod Siedemdziesiąt Siedem”. Po przekroczeniu Łomniczanki docieramy do szerokiej drogi szutrowej. Dalej droga prowadzi asfaltem. Mijamy szkółkę leśną i leśniczówkę. Atrakcją osiedla Martyniaki jest wodospad Łomnica mierzący około 3 metrów wysokości.

Pozostaje nam „tylko” przejść z Łomnicy do Piwnicznej. Więc najpierw znowu ostro pod górę, a potem w dół. To ponad godzinny marsz z pięknymi widokami na Poprad, Kicarza i Pasmo Radziejowej.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *