Przez psiary, carynki i grechoty

Połonina Wetlińska, zaliczana do najbardziej urokliwych górskich zakątków to nasz debiut w Bieszczadach. Przepyszne barwy, przepiękne krajobrazy, dramatyczna powojenne historia i tyle miejsc do odkrycia! Można iść, iść, chłonąć, podziwiać i nie ma się dość… Pierwsza wizyta w Bieszczadach i miłość od pierwszego wejrzenia! Piotrek mówi, że tak naprawdę to chcę mieć nowy cel wyjazdów. Zazdrosny jest i tyle 😉 Wyprawa na Połoninę Wetlińską nie jest wymagająca kondycyjnie. Ot, pół dnia przyjemności!

Startujemy z Brzegów Górnych (z Wetliny dojechaliśmy busem). Idziemy szlakiem czerwonym (to część Głównego Szlaku Beskidzkiego). Według szlakowskazu, od Przełęczy Orłowicza, którą będziemy schodzić w kierunku Wetliny, dzieli nas 3 h 45 min.  

Pierwszy punkt orientacyjny to drewniany mosteczek nad potokiem Prowcza. Wzdłuż całej trasy towarzyszą nam, znakowane pełnikiem alpejskim, tabliczki ścieżki edukacyjnej. Chyba nie tak dawno instalowane, bo wciąż bardzo czytelne. Wielu rzeczy można się z nich dowiedzieć. Nasz szlak prowadzi przez centrum dawnej wsi Berehy Górne, istniejącej od XVI do połowy XX, której życie koncentrowało się właśnie nad potokiem Prowczy. Dziś ślady wsi są prawie niewidoczne. Jedyną pozostałością jest cmentarz greckokatolicki z nielicznymi ocalałymi nagrobkami. Resztę użyto (o, zgrozo!) do budowy obwodnicy bieszczadzkiej. Jak głosi tabliczka, tereny po dawnych wsiach tworzą w Bieszczadach tzw. „krainę dolin”.

Wędrując ścieżką zaobserwujemy zarastające jałowcem i brzozą dawne pola uprawne, łąki, pastwiska (zwane psiarami) oraz carynki, czyli śródleśne polany, które dawniej użytkowali Bojkowie. Ze stoku rozpościera się piękna panorama. Widzimy dolinę dawnej wsi Berehy, bezleśny grzbiet Wyżniańskiego Wierchu, Połoninę Caryńską, Małą Rawkę i Dział.  

Dwukrotnie będziemy wchodzić w las bukowy. Momentami jest dość ostro w górę – w tych miejscach zamontowane są drewniane poręcze. Gdy już na dobre opuścimy las, pojawi się to, co w górach najlepsze – widoki.

Połonina Wetlińska to jedno z najbardziej znanych miejsc w Bieszczadach. Z jednej strony jej krótkie i strome stoki opadają w dolinę Wetlinki, natomiast północno-wschodnie przekształcają się w długie grzbiety, które łagodnie opadają ku łagodnej dolinie Sanu.

Podczas tej wyprawy nie mamy tak do końca szczęścia. Nie udało się zobaczyć kultowego miejsca w Bieszczadach, czyli Chatki Puchatka, najwyżej położonego w Bieszczadach schroniska, czy też schronu, położonego tuż pod Hasiakową Skałą. Obiekt w rozbiórce, a zamiennik ma pojawić się jesienią 2021. Na czas remontu część szlaku czasowo została zamknięta (wytyczono obejście).

Na pocieszenie na grani towarzyszy nam piękna pogoda, a dzięki niej widoki rozległe. Przed nami Osadzki Wierch, po lewej Dział, Mała i Wielka Rawka, a gdy spojrzymy za siebie do zmiany kursu zaprasza Połonina Caryńska i ukrywająca się dalej Tarnica.

Po 40 minutach docieramy na Osadzki Wierch. Zapowiedzią tego celu są kamienne schodki i drewniane poręcze. Za naszymi plecami znajduje się najwyższa kulminacja Połoniny Wetlińskiej, czyli Roh (1255 m n.p.m.). My jesteśmy o 2 metry niżej i nie podskoczymy. Na Roha wchodzić nie wolno.  

Dalsza trasa wiodąca przez Szare Berdo jest równie piękna i dość urozmaicona. Idziemy wzdłuż grzędy wychodni piaskowcowych. Ostańce skalne rozsadzane przez zamarzającą wodę tworzą tutaj grechoty – taka mądra jestem dzięki lekturze tablic edukacyjnych. Mijamy również karłowate  jaworzyna i buczyna z gałęziami sięgającymi ziemi.

Po 40 minutach docieramy do kolejnego celu. Przełęcz Orłowicza (dwa obniżenia 1075 m n.p.m. i 1099 m n.p.m.), dawniej nosząca nazwę Żołobyna, oddziela masyw Połoniny Wetlińskiej od Smereka. A na Smerek zostało nam jeszcze 20 minut. A iść dalej warto! Widoki nadal przepiękne!

Smerek ma dwa wierzchołki. Obecnie szlak prowadzi tylko na niższy, na którym ustawiono krzyż w miejscu, gdzie piorun śmiertelnie poraził turystę. Ze szczytu (1222 m n.p.m.) widać doskonale przebytą przez nas Połoninę Wetlińską, Wielką Rawkę, Dział, a nawet odległe pasmo Wołosania.  

Wracamy przez Przełęcz Orłowicza i żółtym szlakiem schodzimy do Wetliny (stare Sioło). To już tylko godzinka.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.