Skok w bok na Stoły

Rzecz o tym, że warto w życiu zrobić skok w bok. W zatłoczonej Dolinie Kościeliskiej wystarczy w odpowiednim miejscu skręcić w prawo, by znaleźć się w miejscu cichym, ustronnym i niemal zapomnianym. Polana na Stołach, bo właśnie o niej mowa, gwarantuje piękne widoki i odpoczynek od tłumów. To miły przerywnik na złapanie oddechu między wyprawami wymagającymi większego wysiłku.

Polana na Stołach lub krótko Stoły to wysokogórska polana leżąca na niewielkim wapiennym masywie górskim w Tatrach Zachodnich nad Doliną Kościeliską. Mimo, że szlak na nią wytyczono ponad wiek temu przez nastoletniego wówczas Mieczysława Karłowicza, do tej pory słabo znana i rzadko odwiedzana przez turystów.  

Mimo, że bardzo dawno wytyczono już w 1892 przez Mieczysława Karłowicza słabo znana i rzadko uczęszczana przez turystów

Wycieczkę rozpoczynamy w Kirach. Idziemy zielonym szlakiem wzdłuż potoku Kirowa Woda. Po prawo mijamy Kapliczkę Zbójnicką św. Barbary. Malowany na niebiesko szlak na Stoły rozpoczyna się tuż przed Bramą Kraszewskiego, naprzeciwko Lodowego Źródła (po pół godzinie marszu).  

Nasza trasa odbija w prawo. Początkowo szeroką, wygodną, wysypaną kamykami dróżką, potem robi się mniej cywilizowanie. Idziemy wzdłuż suchego potoku, a przekroczywszy mostek wspinamy się krętą ścieżką w górę,  najpierw przez las świerkowy, a potem wiatrołomy. To smutna pamiątka po halnym z 2013 roku. Z powodu ogromu zniszczeń szlak był wówczas zamknięty.

Momentami robi się bardziej stromo, ale bez przesady. Po 45 minutach marszu za niebieską farbą osiągamy Niżnią Polanę na Stołach, a po niecałych 10 minutach jesteśmy u celu – na Polanie na Stołach. Rozpościera się stąd wspaniały widok na zachodnie zbocza Giewontu i Ciemniaka. Można leżeć i podziwiać bez końca.

A na polanie ludzi niewielu, na szlaku spotkaliśmy niedobitki – zaledwie trzy pary. Są za to trzy szałasy, najstarsze i najlepiej zachowane w tej części Tatr, wpisane do rejestru zabytków. To pamiątka po czasach, gdy rejon ten był użytkowany przez pasterzy.

Większość osób tutaj kończy swoją wędrówkę, jednak od szałasów do drogowskazu pod szczytem Suchego Wierchu jest jeszcze10 minut (i to jest właściwy koniec szlaku). Oznaczenie stoi między dwoma kulminacjami Stołów, a główny wierzchołek nosi nazwę Suchego Wierchu. Kto dobrnie do końca, nie pożałuje. Piękna i rzadka roślinność będzie nagrodą za wytrwałość (szarotki i dziewięćsiły w rolach głównych).

Całość wycieczki zajęła nam ponad cztery godziny (w tym chyba z godzinę siedzieliśmy i się gapiliśmy).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.