Na Świstówkę z poświstem

O świstach i jękach na Świstówce oraz mściwych butach, które poszły gdzie nie trzeba.

Wyprawa z kategorii tatrzańskich NAJ. Zachwycające widoki, malownicze doliny w jesiennych barwach, przyjemny spacer bez pospiechu i zadyszki. Świstówka Roztocka, w roli łącznika między Doliną Pięciu Stawów Polskich a Morskim Okiem, to piękna widokowo i nietrudna trasa. Znakomita propozycja na górski rozruch.

Przejście z Doliny Pięciu Stawów przez Świstówkę Roztocką do Morskiego Oka to dla mnie powrót do przeszłości. Właśnie ten szlak był dla mnie tatrzańskim debiutem w latach osiemdziesiątych. Jako dziecko emocjonowałam się bardzo tą pierwszą, jak dla mnie, wręcz wspinaczkową wyprawą. Opowieści przewodnika o zbójnickich skarbach, Opalonym Wierchu, Roztoce, śnieg zalegający jeszcze na części szlaku… Po 40 latach mogłam sprawdzić, ile z tego pamiętam.    

Do Palenicy Białczańskiej dojeżdżamy tradycyjnie busem z Zakopanego. Jesteśmy na starcie po 8.00, więc nie jest to jeszcze godzina szczytu, ale turystów przybywa. 40 minut asfaltem (trochę nas spowolniły Wodogrzmoty Mickiewicza, przy których po raz „enty” się zatrzymujemy) i jesteśmy u wejścia na szlak wiodący Doliną Roztoki.

Prowadzi nas zielony kolor. Początkowo przez gęsty las świerkowy, dość mocno pod górę po kamiennym chodniku. Po kilkunastu minutach trasa łagodnieje. Widać sporo wiatrołomów i wyrw poczynionych przez schodzące lawiny. Po prawej góruje nad nami Wołoszyn. Wędrówkę uprzyjemnia szum Roztoki. Potok raz przybliża się, raz oddala. Kilka razy przechodzimy nad nim po mostkach i kładkach. Mijamy rówienkę zwaną Dudniąca Ziem (jeśli mocno się tupnie, to zadudni ;). Po lewej mamy widok na urwisko Orlej Ściany w długim grzbiecie Opalonego.

Idzie się bardzo przyjemnie – nie ma tłoku, a słonko przygrzewa. Po godzinie marszu docieramy do Nowej Roztoki (przenieśli się na nią pasterze ze Starej Roztoki, stąd logiczna nazwa). Łatwo ją rozpoznać – to polanka z szałasem. Miejsce to było dawniej wykorzystywane przez krowiarzy, teraz chętnie popasają tutaj turyści. Można stąd podziwiać ściany Wielkiego i Pośredniego Wołoszyna. A jeśli już o szczytach mowa. Kiedy oczom naszym ukazuje się kryjący swój wierzchołek w obłokach Kozi Wierch, to znak, że już wkrótce zmienimy kolor szlaku.

Przy Rzeżuchach dochodzimy do skrzyżowania. Czarnym szlakiem przeważnie schodziliśmy z Doliny Pięciu Stawów, teraz będziemy nim piąć się w górę. Przez 20 minut dość ostro zakosami, potem łagodniej. Po drodze spotykamy rodzinę z Chodzieży (dziadków z wnuczką) i ucinamy sobie pogawędkę na temat zamkniętej fabryki porcelany. Większość Wielkopolan ma w swojej kuchni wyroby właśnie stamtąd.

Wracajmy jednak na szlak. Nad głowami krążą nam pakunki kierowane do schroniska kolejką towarową. Nasza trasa prowadzi bezpośrednio pod Niżnią Kopę, którą trawersuje. Wychodzimy na wprost schroniska, położonego nad brzegiem Przedniego Stawu.

Nasza dalsza trasa to najprostszy sposób dojścia z Doliny Pięciu Stawów Polskich do Morskiego Oka. Szlak biegnie przez Świstówkę Roztocką w poprzek Opalonego Wierchu. Ze schroniska maszerujemy wzdłuż brzegu Przedniego Stawu, potem pośród kosówki, solidnym i wygodnym chodnikiem ułożonym z kamieni. Otoczenie przepiękne. Dolina Pięciu Stawów to dla mnie tatrzański TOP.

Wychodzimy na siodełko obok czuby zwanej potocznie Świstówką (1763 m n.p.m.) Możemy podziwiać przepiękne widoki na dolinę, Opalony Wierch, Szpiglasowy Wierch, Kotelnicę, Kozi Wierch i Wołoszyn.

Nasza ścieżka wiedzie długim trawersem w kotle Świstówki. Schodzimy zakosami, by po chwili przejść przez spore kamienisko. Dalej wygodną ścieżką wychodzimy na trawiastą Rówień pod Kopą. Stąd widoki byłyby równie piękne, gdyby nie chmurki. Widać rejon Morskiego Oka i Tatry Wysokie z czapami obłoków.

Spokojnie schodzimy między kosodrzewiną. Momentami jest dość stromo. Właśnie w takich momentach ktoś zaczyna jęczeć za plecami. To ofiara niewygodnego obuwia. Jak się wkrótce okazuje, grupa, z którą idzie poszkodowany pomyliła szlaki. Myśleli, że idą przez Szpiglasową Przełęcz, a tu wiatr świszcze na Świstówce 😉 Przy takich dolegliwościach może to i lepiej.

Przechodzimy przez skalisty Żleb Żandarmerii i Głęboki Żleb. W tym miejscu jeszcze nie tak dawno znajdował się łańcuch. Widoczny jest jeszcze jeden element wbity w skałę. Dalej szlak biegnie między drzewami. Jeszcze chwila i jesteśmy przy osławionym asfalcie wiodącym do Morskiego Oka. By nie cisnąć się w tłumie, decydujemy się od razu skręcić w lewo i pomaszerować do Palenicy Białczańskiej.   

Palenica Białczańska-skrzyżowanie szlaków (wejście do Dol. Roztoki) – 40 min.,

Dolina Roztoki-Rzeżuchy – 1 h 30 min.,

Rzeżuchy-schronisko – 40 min.,

schronisko-Świstówka-Droga Oswalda Balzera – 1 h 35 min.,

Droga Oswalda Balzera-Palenica Białczańska – 1 h 30 min.                    

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *